• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 22:28
  • Licznik odwiedzin:24 833 / 2329 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Cristal otworzyła swe zmęczone powieki, mimo tego iż jej ciało już dawno nie powinno odczuwać tak przyziemnych doznań.
- Co ja tu robię? - Zapytała, a jej głos odbił się od ścian, niczym dźwięk tłuczonego szkła, którego kryształ został zniszczony tylko i wyłącznie z ciekawości dziecka.
Powoli unosząc swe zmęczone ciało, udało się jej podnieść do pozycji siedzącej. Następną czynnością, jaką wykonała było przetarcie swych oczu jeszcze zmożonych snem, gdy tylko udało jej się osiągnąć stan zwany przytomnością umysłu.
Rozejrzawszy się dookoła jej uwagę przykuł młody, gdyż siedmioletni chłopiec, dziecko leżało na brzuchu, podpierając się na łokciach i obserwowało młodą kobietę. Jego oczy błyszczały, a na buzi malował się piękny uśmiech.
- Znalazłem cię... znaczy panią w lesie dwa tygodnie wstecz. Wyglądałaś... wyglądała pani tak... smutno. Brudna, poraniona... mimo wszystko było ci do twarzy... znaczy... e... - chłopiec odwrócił wzrok, a na jego policzkach wymalowały się delikatne, lecz dobrze widoczne rumieńce. - Aha i cię przebrały, bo twoje rzeczy były podarte i całe w krwi.
Dziewczyna w tym momencie tak jakby zrobiła się żywsza.
- Przebrały? Ale kto? - Odruchowa pociągnęła za kant koca, którym ją okryta, co prawie spowodowało domniemany upadek chłopca, na szczęście ten wykonując nieokreślony ruch owego upadku uniknął.
- No moja siostra, ale nie przejmuj się ona jest w yuri... o... o... - gdy tylko zrozumiał co powiedział zatkał sobie buzię. Wyglądał jak zbity pies. - Ale, nie mów że ci mówiłem, dobrze? Hikaru jest dobrym chłopcem – zaczął błagać na kolanach, co wyglądało przesłodko. - Zrobię wszystko o co poprosisz, nawet cię wykorzystam. - Na te słowa dziewczyna się uśmiechnęła.
- Spokojnie malutki... z pewnością cię oto nie poproszę. - Stwierdziła pewnie, głaszcząc go po głowie. Nagle spostrzegła swe nagie ramie, po czym jej wzrok powędrował niżej. Miała na sobie jakąś cienką koszulę, która z pewnością zgorszyła by dziecko, gdyby tylko dawno się tak już nie stało.
- Oż ty - mruknął pod nosem chłopiec drapiąc się po głowie. - Ale, na pewno? W stu procentach? Jesteś pewna? - Zapytał ponownie, tym razem również błagał na kolanach. Jakie normalne dziecko błaga o gwałt? Pomyślała Cristal, po czym gestem dłoni poprosiła chłopca o odwrócenie się. Posłuchał.
Nie minęło dziesięć minut, a białowłosa przechadzała się już po pokoju; zresztą całkiem sprawnie w długiej sukni, niestety bardzo strojnej. Oczywiście faktem pozostaje to iż jedną z zalet stroju był dekolt. - Piękna – szepnął pełen zachwytu Hikaru. - Wiesz... tatuś powiedział że od razu jak się obudzisz masz do niego zajrzeć, a to jest powinnaś już go błagać o życie, ale się nie martw. Hikaru cię obroni. - Dziewczyna uniosła brew na słowa dziecka, czy aby jego ojciec był aż tak groźny? Pomyślała, lecz zaistniała sytuacja nie pozwoliła jej się na myśl, czy też dwie więcej. W jej pokoju pojawił się na oko dwudziestoparoletni mężczyzna o turkusowych oczach, w asyście jednej kobiety, oraz jeszcze jednego mężczyzny. Ten pierwszy ubrany był w granatowe, oraz czarne barwy, co podkreślało kolor jego oczu.
- Mam cię zaprowadzić do mego pana – rzekł odwracając się, niby na pięcie, a przed wyjściem zdążył powiedzieć – Scarlett przygotuj ją, nie możemy pozwolić by nasz pan męczył swój wzrok, jej obecnym wyglądem. Santiago, wspomóż narzeczoną. - Drzwi się zatrzasnęły. Z nieznanych sobie powodów Cristal miała ochotę się rozpłakać, zachowanie tamtego mężczyzny, to jak się o niej wyraził było dla niej szokiem. Że niby jest brzydka?
Zrezygnowana usiadła na łóżku, przecież nikt nie lubi gdy prawi się mu aluzje na temat wyglądu.
- Nie martw się – usłyszała szept kobiety, której wcześniej nieznajomy zdążył wymienić imię. - Już taki ma charakter, jest idealistą. - Po ułamku sekundy poczuła czyjś dotyk, ktoś gładził jej piękne, śnieżnobiałe włosy, tą osobą był mały chłopiec, po nie lada wyczynie; porozpinaniu różnego rodzaju ozdób, zaczął je delikatnie rozczesywać, jakby to byłą najcenniejsza rzecz jaką kiedykolwiek dotykały jego małe rączki... i może tak było? W jego mniemaniu.
Narzeczony Scarlett milczał, nie odezwał się ani słowem, nawet nie przedstawił. Trwał w milczeniu.

Po godzinie wrócił tamten wredny niebieskooki mężczyzna, który był ostatnią osobą, jaką chciała zobaczyć czarnooka.
- Już czas – rzekł prowadząc już za sobą trójkę postaci, oraz małego Hikaru kroczącego powoli przy Cristal. Postanowił ją przypilnować... ktoś musiał się o nią troszczyć.
  • awatar Gość: Dlaczego nie piszesz dalej ?
  • awatar nowa<3: pisze opowiadania o wiecznej miłości:) do czego jest zdolna:) zapraszam:)
  • awatar Gość: Chłopczyk jest uroczy :d trochę dziwny ale uroczy :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Dziś, po raz pierwszy od wielu tygodni spadł deszcz. Kryształowe krople odbijały się od liści, gałęzi, mchu co w afekcie sprawiało że niełatwo zapominano o specyficznym klimacie panującym w tutejszych lasach.
Chodź drzewa zatrzymywały większość kropek, Cristal nie uniknęła przemoczenia ubrań, jej długie białe włosy, mimo iż upięto tak, by nie dotykały ziemi, zostały ubrudzone błotem, które to rozbryzgiwało się pod jej stopami z każdym krokiem.
Wyglądała zabawnie: jak mała dziewczynka, która pierwszy raz doznała znaczenia, słowa zabawa a, której znaczenie to niezwykle się spodobało.
Nie przejmując się, ani deszczem, ani niezwykłymi ilościami błota przysiadła pod drzewem, by odpocząć.
Pogrążona we własnym świecie, pierwszy raz unikając racjonalnego myślenia, nie zauważyła przyglądającego się jej dziwnie królika i może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby królik nie był zielony.
Gdy tylko przymknęła powieki na dłużej istota znalazła się idealnie przed jej twarzą i zaczęła „prowadzić obserwacje z mniejszej odległości”.
Dziewczyna otworzyła powieki, jej oczom ukazał się straszny widok: zwierzę odcina jej włosy, po czym uderza w celu ogłuszenia...

Białowłosa otworzyła oczy szybko, gwałtownie. Z nieznanych jej przyczyn wizja naprawdę ją zmartwiła, po ułamku sekundy z jej różanych ust wydobył się dźwięk:
- Ja... spałam? Ale, jak to jest możliwe? - Przecież wyzbyłam się wszelkich cech człowieczeństwa, pomyślała.
Powoli podnosząc się z mchu, rozejrzała się dookoła, coś jej podpowiadało, że nie jest sama. Uczucie, które nie dawało jej spokoju całą drogę.
Zamyślenie jest dobre, człowiek, lub w ty wypadku kukiełka, zmusza swój umysł do racjonalnego, lub też nie, myślenia. Chodź bywa również, że zamyślenie wprowadza nas w tarapaty, co już nie jest takie dobre... tak też było w tym wypadku.
Podczas gdy Crystal, starała się wyrzucić z pamięci - sen? Wspomnienie? - Chodź, nic nie wskazywało na to że tak owe miało miejsce, to i tak pozostawiło uraz psychiczny – z kory drzew zaczęła się wydobywać intensywna poświata, ale nie z całej, tylko ze starannie wytyczonych fragmentów. Kobieta zamknęła oczy, chodź bała się, że to znów nie przyniesie nic dobrego. Miała rację. Jedynym plusem obecnej sytuacji, było to że gdyby nie przymknęła powiek, w jednej chwili oślepiający blask, pozbawił by ją zmysłu wzroku.
Światło przeszyło jej ciało na wylot, chodź nie pozostawiało zewnętrznych oznak bólu, stan ten pozostawał tylko tymczasowy. Poświata powoli malała, mimo to ból tylko się nasilał.
Całkowita ciemność, runy już od dłuższego czasu nie pobłyskiwały, a, oczy kobiety nie były w stanie wyłapać nawet odrobiny światła.
Głupstwo... jakiego światła? Księżyc przysłoniły chmury, w momencie w którym runy dezaktywowano, przed tam potężną umiejętnością trudno było się bronić i pozostawało tylko ulec.
Kilka godzin temu ani jedna rana nie zdobiła ciała śnieżnowłosej, stan ten powoli uległ zmianie: liczne poparzenia, krwawiące rany, oraz jedno ugryzienie. Jedno z leśnych zwierząt próbowało się posilić.

Nieopodal miejsca wypadku kruczowłosy chłopiec bawił się ze swoją siostrą, chodź było późno a, on miał 7 lat, był odważniejszy od starszej.
- Chodź tu mały złapię cię – z uśmiechem na twarzy piętnastolatka goniła swego małego towarzysza.
- Nie ma szans.
- Hikaru zatrzymaj się, powinniśmy już wracać, i tak jest późno. Będą nas szukać.
- Nie, jeszcze trochę, przyda ci się trening, może trochę schudniesz. - Chodź brunetce, niczego nie brakowało i zdawała cobie z tego sprawę – była pewna siebie – udała że się tym przejęła, ku uciesze brata.
Niespodziewanie straciła go z oczu, gdyby nie przerażenie które usłyszała w jego głosie:
- Katsuko, tutaj... - już po chwili tuliła do swego serca przerażonego brata.
- Spokojnie Hika, to tylko kobieta. Najwidoczniej wpadła, w jedną z pułapek na łowców. - Musimy jej pomóc.
- Jak?! - W głosie chłopca, łatwo było wyczuć oburzenie – ja jestem za słaby Katsu.
- Ja dam radę i prosiłam byś tak do mnie nie mówił, tak czy nie?
- Tak – prychnął przepraszająco. - Ale gdzie ją ukryjemy?
- W jednym z domków dla służby.
- Jakby sami mieli za dużo miejsca, możesz ją zanieść do mojego pokoju.
- Oczywiście, tatuś będzie spokojny, o to że w twoim łóżku śpi martwa kobieta, a jej ubranie jest w strzępach.
- Naprawdę, nie zauważyłem. Pokaż...
Dobrze że masz słaby wzrok braciszku, a wśród panujących tu ciemności, nie sądzę by twoje możliwości, właśnie wzrokowe się wzmogły...
  • awatar I Love MakeUp: możesz mi wyjaśnić, bo nie za bardzo rozumiem:D "Osz ty, wstawiłaś chyba wszystkie... nie na pewno nie."
  • awatar Maalik.: yeah ! dzięki ; D i dzięki za informowanie ! ,,- Nie, jeszcze trochę, przyda ci się trening, może trochę schudniesz. - '' - ale miły ... ;D martwa kobieta w jego łóżku , normalnie marzenie :D czekam na cd ; D
  • awatar Koronka.: nigdzie ;) trening i filmiki na YT czynia mistrza;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


Blondyn uniósł swą twarz, w kierunku, z którego nadciągała białowłosa istota, dlaczego istota? Zza jej pleców wyrywały się intensywnie promienie słoneczne. Poświata, sprawiała że Leon przez chwilę mógłby przysiąc iż jego oczom ukazał się anioł.
- Cześć, a ty znowu w ogrodzie? - Zapytała Cristal, siadając obok znajomego przy fontannie.
- Jakbyś nie wiedziała, jak kocham naturę. Czuję że to mój żywioł... to, jedyne czym mógłbym się zajmować w wieczność. Jak Seriyuu marionetkami...
- Ech, chętnie.. bym ci pomogła.
- Naprawdę? To miło... chodź wole robić to sam, sam jednoczyć się z naturą, twoją pomoc bym przyjął. - Dziewczyna wyczuła, że gdyby jej serce jeszcze biło i dostarczało krew do organizmu, to na jej policzkach wymalowałyby się rumieńce.
Większość dna minęła im na rozmowie, chodź zazwyczaj słowa, nie wykraczały poza barierę zainteresowań, to Leon poruszył przez przypadek temat, który sprawił że dziewczyna poczuła się niezręcznie i wiedziała że to na zawsze popsuje jej relacje z przyjacielem? Kimś więcej?
- Jesteś kukiełką prawda? Jak to możliwe że drewniany szkielet może czuć tak wiele?
- Tak, jestem marionetką, ale... jestem żywym tworem – na słowo żywym, dziewczyna mimowolnie uniosła kąciki ust. Może i jej ciało kiedyś podlegało prawu starzenia się... - Wiesz, ja byłam człowiekiem, jestem „żywą” lalką. - Ale, kiedy umierała, jej ciało zmieniono w coś, w czym trwa do tej pory.
- Przepraszam Cris, nie chciałem cię urazić – chłopak odruchowo przytulił do swojego ciepłego ciała przyjaciółkę.
- Nic, się nie stało, ja i tak, nie czuję... chłodna, bez uczuć... laleczka.
- Ech, wiem że to nieodpowiednie, ale... jak powstaje lalecz... przepraszam dzieło sztuki.
- Co?! - Funkcje życiowe dziewczyny, może i już dawno zanikły, jednak nie przeszkodziło to jej w zakrztuszeniu się. - Dziełem sztuki są drewniane kukiełki... sam proces ich powstawania, to takie monotonne, ta dokładność... - opowiadając, Cristal ogarnęła wzrokiem jak największą połać zielonego raju: od wschodu rozciągały się idealnie zielone pola, od zachodu; dla odmiany, naturalny las. Wszystko w tym ogrodzie ze sobą mniej lub bardziej kontrastowało, o ile od północy można było podziwiać niewiarygodną ilość kwiatów, od księżycowych, aż do czarnych pieśni*. Od południa jedyną atrakcją był staw, nad którym znajdował się drewniany most, a pod nim, ukryte w cieniu srebrne lilie wodne, które odkrywały swe kwiaty w pełnej okazałości dopiero w czasie pełni.
Większą część tego ogrodu, poświęcono pani księżyca Tsuki.
Według legendy, raz na milenium, objawia się na ziemi, by uszczęśliwić ludzi.
Według pewnej wzmiance w starych kartotekach, wiadomo że jej celem było przekonanie wszystkich żywych istot, aby uwierzyły że ciemność jest dobra. Zazwyczaj w ciemności powstaje nowe życie, Bogowie tworzyli wszystko, od początku, zwierzęta objawiają się tylko w nocy, a wiadomo że ludzie są głupsi od zwierząt. Od zawsze, od wieków, od... początku...
- Cristal... nic ci nie jest?
- Nie, a czemu pytasz? - Zapytała dziewczyna, wyrywając się z zamyślenia, skąd te myśli. Słyszała o Tsuki, ale nigdy tak nie myślała.
- Nic.. po prostu... jakbyś przez chwile była tylko ciałem.. - Białowłosa, ponownie dzisiaj wydała ze swoich ust dźwięk, podobny bardziej do cichego chichotu niż śmiechu.
- Co cię tak śmieszy? - Leon udał naburmuszonego, co sprawiło że dziewczyna zaśmiała się jeszcze głośniej. - Czy ja, w mniemaniu twojej osoby, jestem śmieszny?
- Nie, skąd, przepraszam, ale ja...
- Muszę już iść, zapewne to chciałaś powiedzieć, prawda Cristal? - Przed twarzami obydwojga pojawił się wysoki brunet: Seriyuu. - Leonie, ja naprawdę byłbym ci wdzięczny, gdybyś nie rozpraszał mojej podwładnej. – A, mogłabym przysiądź, że planował powiedzieć poddanej, pomyślała Cris i chodź z wielkim żalem, zabrała swą torbę podróżną, poprawiła pasek, przy którym nosiła miniatury laleczek i pożegnawszy się z blondynem, oraz swym ciemiężycielem wyruszyła w drogę.
  • awatar Lu. (ΦωΦ): CHOĆ A NIE CHODŹ, nosz do jasnej Anieli! xD Zdziwiłaś mnie, że ona też jest kukiełką. Niby w poprzednich częściach to wspomniałaś jakby, ale dopiero teraz to zrozumiałam. Ale czy ona nie miała iść sama?
  • awatar Gość: Lubie to! czekam na kolejne części :D
  • awatar Maalik.: no normalnie to coś innego od wszystkiego innego . wyjątkowe , fenomenalne , oryginalne , fantastyczne . jejuuuu ! podoba mi się ,. i ta dokładność pisania ! jejuu ! ale masz talent !! dobra chyba się zakochałam w twoim opowiadaniu ! informuj mnie o nowych rozdziałach ; D proszę !! zapraszam do czytania mojego opowiadania , chociaż nie mam takiegop talentu ; D i ten moment twój o Lalce . jejuu , no nie mogę . dobra informuj mnie jak możesz . czekam na rozdział nowy ; D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


Wysoka kobieta o długich aż do ziemi, śnieżnobiałych włosach przechadzała się po mieście. Jej
długie nogi sprawiały że każdy krok wydawał się być krokiem anioła.
- Jak dzisiaj gorąco. - Westchnęła białogłowa, spinając swoje piękne włosy, przy czym delikatnie pochyliła głowę i gdyby tego nie zrobiła, nie zauważyłaby że jej medalik miga. - Pan wzywa - kobieta skierowała się w stronę ogrodów, które przed chwilą opuściła.
Chodź czuła się więziona przez swojego mistrza, nigdy nie zdecydowałaby się opuścić tych zielonych pól elizejskich, tego wspaniałego ogrodu, pięknie pachnących kwiatów... i Leona – spojrzała z sentymentem na złotowłosego młodego mężczyznę, przechadzającego się wśród kalii.
Sama ukryła się za wielkim dębem. Siedząc pod nim rozmyślała o tym z jakim poświęceniem opiekuje się tutejszym rajem. Rośliny w ogrodzie były naprawdę zadbane, jak nigdzie!
Przypomniała sobie jak opiekował się nią, po walce z Byaku, a nie można mu było odmówić siły.
- Tylko że ja jestem... zimna, bez uczuć.
Nie minęły kolejne sekundy, a przypomniała sobie także o tym iż mistrz Seriyuu ją wzywał. Wydając z siebie ciche westchnięcie jej nogi niosły już w stronę jednego z wielkiej trójki.

- Znowu mi uciekasz Cristal? - Westchnął ciężko blondyn, wąchając różę - w owym westchnięciu dało się wyczuć nutkę smutku. - No nic... przecież, w końcu... jeszcze się spotkamy.
Chłopak wrócił do poprzedniego zajęcia, które polegało na niczym więcej jak, przeglądaniu kolejnych partii ogrodu i sprawdzaniu czy nie potrzebują dodatkowej opieki.
Osobnika tego można było nazwać ogrodnikiem, chodź jeden z najbardziej zaufanych przyjaciół pana Seriyuu, również nie byłoby błędne... po prostu, lubił rośliny. Czuł się naprawdę sobą, gdy mógł się nimi opiekować.

- Panie... wzywałeś?
- Dobrze że jesteś – odpowiedział wysoki mężczyzna. - Potrzebuje twojej pomocy. - Na słowo pomoc, kobieta zareagowała delikatnym drżeniem, ostatnio gdy zaoferowała swą ”pomoc” skończyła pobita przez Byaku. Cóż... taki los kukiełki, pomyślała. Taki los kukiełki...
- Na czym ta pomoc miałaby dokładnie polegać – zapytała niepewnie?
- Za życia, także zajmowałaś się marionetkarstwem, mam rację?
- Tak mistrzu...
- Do tej pory marionetki są ci wierne, tak czy nie?
- Tak mistrzu...
- Więc bez oporów, mogę cię prosić o przysługę, wysyłając samą. Zabierzesz je ze sobą.
- Tak mistrzu... Co?! Ale.. w naszych czasach, nie jest bezpiecznie posyłać samemu marionetkę na misję!
- Nie będziesz sama, posiadasz własne kukiełki, chyba że mnie okłamałaś. - Wyraz twarzy diametralnie się zmienił; zamiast przychylności, jego twarz wyrażała gniew i brak zaufania.
- Przeprasza sensei... nie chciałam cię zrazić do swej osoby. Oczywiście zadanie wykonam. Zabiorę ze sobą kilka kukiełek, pod warunkiem że zechcą ze mną wyruszyć.
- Na pewno. - Odpowiedział, brunet wychodząc, jakby zrobił to z przymusu, tylko po to by zachować formułkę grzecznościową, ale po co? W tym wypadku, na pierwszy rzut oka można było dostrzec stosunek: pan – władca, uczeń – mistrz.
Postanowiła od razu zacząć się zbierać do podróży, oczywiście dopiero po odwiedzeniu ogrodu, którym opiekował się Leon.
Nawet nie spodziewała się spotkać go tak szybko, siedział przy fontannie w dłoni trzymając lilie, kochał naturę, a ona kochała jego. To była najoczywistsza rzecz pod słońcem, dla każdego przypadkowego przechodnia, który tylko zajrzał do rajskich ogrodów, okalających ze wszędy dom mistrza Seriyuu.
Blondyn uniósł swą twarz, w kierunku, z którego nadciągała białowłosa istota, dlaczego istota? Zza jej pleców wyrywały się intensywnie promienie słoneczne. Poświata, sprawiała że Leon przez chwilę mógłby przysiąc iż jego oczom ukazał się anioł.
  • awatar niezapominajkaa: fajne - pisz dalej ,życzę powodzenia - ja teraz jestem u Bogdana i nie mam czasu na kompa. Miło ,że zagldasz do mnie , już póżono B. śpi - znów chory - ja czuwam i piszę na kompie - ale mi trudno, bo siedzę na podłodze , pozdrawiam serdecznie - dobrnoc :)
  • awatar Gość: Ciekawie się zaczyna :D
  • awatar Lu. (ΦωΦ): "Choć" zamiast "chodź", bo "chodź" jest od czasownika "przyjdź". :3 I czemu "władca - pan, uczeń - mistrz"? W pierwszym synonimy, w drugim już nie. Jestem strasznie ciekawa, o co chodzi z tymi marionetkami. Czy będą to ludzie, czy zwykłe lalki z duszami. A może coś jeszcze innego? I nasuwa mi się też pytanie kim jest ten cały mistrz dziewczyny. Gdyby to był Bóg, powinien być inny... Hm.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›